Geny to nie wszystko

Nie trzeba wspominać o tym, że to co jemy, wpływa na nasze zdrowie i samopoczucie.

Osobiście od kilku lat pilnuję tego, co jem, bo wpływa to bezpośrednio na moją pracę - prowadzenie zajęć fitness będąc objedzoną nie jest najlepszym pomysłem i nie sprzyja ani wzmacnianiu ciała, ani zachowaniu zdrowej sylwetki. Kiedy jednak kobieta zachodzi w ciążę, wtedy okazuje się, że teraz jej dieta nabiera zupełnie innego znaczenia.

Jedz dla dwojga, a nie za dwoje

Nasze babcie zawsze uważają, że to co zjedliśmy, nie wystarczy. Na pewno cały czas jesteśmy głodne. Każda z nas zna to doskonale. A może jeszcze jednego pączusia? No zjedz ciasteczko - kupiłam specjalnie dla Ciebie. Takie zdanie nie jedną osobę doprowadziło do szewskiej pasji. A kobiety w ciąży już w szczególności. Osobiście cały czas walczę z babcią o to, że mam jeść nie za dwoje, lecz dla dwojga. Kiedy sięgnę po jabłko lub winogrona - co ucieszy babcie - to potem się okazuje, że zjadłam za mało i powinnam za jednym razem zjeść cały kilogram. Mam wrażenie, że wedle niej zdrowa ciąża oznacza przytycie 20 kilogramów i urodzenie pulchnego dziecka. A tak naprawdę zapotrzebowanie kaloryczne kobiety ciężarnej rośnie o raptem 200-400 kcal dziennie. Dla przykładu: 100kcal to 14 migdałów lub serek wiejski. Czyli zjedzenie tych 2 rzeczy wypełnia minimalne zapotrzebowanie na dodatkowe kalorie. Również szklanka koktajlu, przygotowanego z jagód i jogurtu naturalnego to 100kcal. Oznacza to, że można uzupełnić niezbędne kalorie w sposób zdrowy i nie przesadzić.

To co jemy, je też nasze dziecko. I wbrew powszechnym opiniom ciąża nie wymaga na nas drastycznej zmiany diety. Jeśli źle się odżywiamy, czyli spożywamy wyłącznie dania typu fast food lub tony słodyczy, to oczywiście powinniśmy to zmienić. W pozostałych przypadkach potrzebna jest tylko lekka modyfikacja.

Po pierwsze należy wyeliminować produkty, które naprawdę mogą zaszkodzić nam i naszemu dziecku. Chodzi tu o produkty surowe, takie jak surowe jajka, mięso czy ryby czyli tatar i sushi odpadają. Podobnie jak sery, które produkuje się z mleka niepasteryzowanego, czyli np. serki brie czy camembert. Niestety, dla mnie to też nie było proste, ale bez żalu pożegnałam się na jakiś czas z nimi. Zjem je później.

Nie można jednak rezygnować z produktów pełnowartościowych takich jak warzywa, owoce czy nabiał. Pierwsze dwie grupy dostarczają do naszego organizmu niezbędnych witamin, jak kwas foliowy (zawarty w szpinaku i brokułach) czy witamina C (dzienne zapotrzebowanie dostarczy jedno kiwi), zaś ostatnia to bogate źródło wapnia czyli podstawowego budulca kości i zębów. Podczas ciąży ilość dostarczanego wapnia powinna być większa niż zazwyczaj, gdyż część przyjmowanych przez nas porcji jest dostarczanych do organizmu naszego dziecka. A dlaczego więcej? Bo o ile dziecko dostanie tyle, ile powinno, o tyle w przypadku przyszłych mam, ta ilość może być niewystarczająca, a to może skutkować niedoborami wapnia i powodować w przyszłości problemy zdrowotne i choroby takie jak osteoporoza. Chyba teraz widać dokładnie, dlaczego to właśnie kobiety zmagają się z nią częściej niż mężczyźni. Zalecana przez lekarzy i dietetyków dzienna dawka wapnia to 1000mg, a tyle znajdziemy w jednej szklance mleka. Sama nie przepadam za czystym mlekiem, ale problem ten rozwiązuje pijąc kakao. Oczywiście cały czas mam w głowie świadomość, że kakao to źródło cukru i dodatkowych kalorii, dlatego staram się pić je w rozsądnych ilościach.

A co z zachciankami?

Przez pierwszych kilka tygodni ciąży często słyszałam dwa pytania: Jak się czujesz? Masz jakieś zachcianki? Np.na śledzia z bitą śmietaną? Szczerze mówiąc nie wiem skąd akurat ten śledź - to chyba jakiś skrajny przypadek, który się przyjął jako symbol zachcianek ciężarnych z całego świata. Zgodnie z prawdą odpowiadałam, że nie. Prędzej miałam po prostu na coś ochotę, jak np. na wspomnianego wcześniej tatara, ale z wiadomych przyczyn go nie jadłam. Do tej pory próbuje sobie przypomnieć o zachciankach, pytam męża czy zauważył je u mnie, ale stwierdza jedno: Prędzej masz zwykłą ochotę na coś, ale na pewno nie nazwałbym tego zachcianką ciążową. Bo chyba zupa krem z dyni to nie zachcianka, skoro w kółko jej nie jem? Wolę tak, niż jak jedna koleżanka, która wysyłała męża w środku nocy do sklepu po puszkę coli.

Czym się w takim razie żywię?

Ok, pamiętając o tych wszystkich zasadach, które obowiązują ciężarne, można dostać kota. Tego nie można, bo grozi zakażeniem, to ma za dużo pustych kalorii, tamto nie ma żadnych wartości odżywczych... Wiele osób mnie pyta: to co ty w ogóle jesz? Odpowiedź jest prosta: to co zwykle. Zawsze lubiłam owoce, dlatego jem dużo jabłek, gruszek, pomelo, kiwi, melona, szarony, banany i tak dalej. To stanowi dla mnie idealną przekąskę pomiędzy posiłkami. Najbardziej lubię prostą sałatkę owocową zrobioną z kiwi i banana - połączenie słodkiego i kwaśnego, a do tego potas i witamina C. Pycha i samo zdrowie. Na kolację lubię wypić koktajl bananowy zrobiony z mleka (czyli niezbędny wapń), naturalnego kakao (niesłodzonego) i banana. Idealne również jako posiłek potreningowy, co przy mojej pracy jest połączeniem przyjemnego z pożytecznym. Obiad to najczęściej porcja białka w postaci chudego drobiu czyli kurczak lub indyk z warzywami, a do tego węglowodany z kaszy, ryżu lub ziemniaków.

Najwięcej problemów sprawiają śniadania, bo ile można jeść owsiankę lub kanapki? Dlatego jeśli chce się nasycić, ale bez przesady, i dostarczyć wszystkiego co niezbędne, szykuje sobie omlet z warzywami. Idealne rozwiązanie, a przepis jest niezwykle prosty:

Omlet z warzywami - przepis

Składniki:

  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka masła
  • garść szpinaku
  • sól, pieprz, ew. czerwona papryka słodka
  • 1/2 pomidora
  • 1/4 papryki
  • 1 pieczarka


Jak zrobić?

Zaczynamy od przygotowania warzyw. Wszystko dokładnie myjemy, a następnie kroimy w niewielką kostkę. Szpinak siekamy na drobniejsze kawałki. Na patelni rozgrzewamy łyżeczkę masła. Gdy osiągnie odpowiednią temperaturę wrzucamy na nią pomidora, paprykę i pieczarkę. Mieszamy wszystko i pozwalamy warzywom zmięknąć. W międzyczasie rozbijamy w misce 2 jajka, dodajemy przyprawy i roztrzepujemy do uzyskania gładkiej masy. Gdy uznamy, że warzywa są wystarczająco miękkie zalewamy je masą jajeczną. Przykrywamy i zostawiamy na 2 minuty na średnim ogniu. Kiedy masa lekko się zetnie dodajemy na wierzch posiekany szpinak. Podważamy omlet z jednej strony i powoli składamy na pół. Ponownie przykrywamy i czekamy do momentu, aż cała masa się zetnie, a połówki omleta się skleją. Serwujemy na ciepło. Smacznego!

Jajka są idealnym zamiennikiem produktów bogatych w białko czyli np. drobiu lub warzyw strączkowych, jak fasola. Są też bardzo sycące, dzięki czemu nie czuje ciągłej potrzeby podjadania.

Ale małe grzeszki też się zdarzają. Gdybym teraz mogła, jadłabym w kółko rzeczy słodkie. Dlatego jeśli w moim zasięgu pojawi się ptasie mleczko, nie pozostanę obojętna na jego względy. Próbuje usprawiedliwić się tym, że w końcu w ciąży można trochę więcej ;) Ale wszystko w granicach rozsądku.

AUTORKA WPISU

Dorota Szeliga-Kobus

Cześć, mam na imię Dorota, a przeze mnie ludzie narzekają na bóle brzucha, bicepsów, pleców oraz mięśni czworogłowych uda. No i na zakwasy. Tak, zgadliście. Jestem trenerem fitness.

https://pl-pl.facebook.com/doris.szel

ostatnie posty